Spotkanie mieszkańców osiedla WSM Młociny 2013


Wchodzi w życie nowa ustawa śmieciowa

Biznes na śmieciach

(za: http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gospodarka/11357,biznes-na-smieciach...)

W dniu 1 stycznia 2012 r. weszła w życie ustawa z 1 lipca 2011 r. o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz niektórych innych ustaw. Gminy mają czas do lipca 2013 r. na wprowadzenie systemu gospodarki odpadami, według wymogów nowej ustawy.

Trudno przejść obojętnie nad kwestią "ustawy śmieciowej", która w istocie podkopuje zasady zdrowego rozsądku, demotywuje do oszczędzania, likwiduje możliwość indywidualnego rozliczania, będąc uosobieniem socjalistycznego myślenia w praktyce.

Lobbujący za ustawą jako atuty przedstawiają jej rzekome zalety, tj. według nich "niższe opłaty" dla "segregujących śmieci", "brak konieczności samodzielnego zawierania umów z firmami wywożącymi odpady", "opłaty ustalane uchwałą rady gminy i jednakowe dla wszystkich mieszkańców" oraz wybieranie przez gminę firmy wywożącej odpady "w drodze przetargu".

Zwrócę uwagę na jeden z najważniejszych elementów "ustawy śmieciowej", tj. ograniczenie możliwości sposobów naliczania opłat za odebrane odpady do trzech opcji. Ustawa w art. 6j rozdziału "Gospodarowanie odpadami komunalnymi przez gminę" dopuszcza naliczanie opłaty za wywóz odpadów na podstawie "liczby mieszkańców zamieszkujących daną nieruchomość", naliczanie od "powierzchni lokalu mieszkalnego" lub naliczanie opłaty od "objętości zużytej wody z danej nieruchomości" oraz stawki opłaty określonej na podstawie art. 6k ust. 1, tj. przez radę gminy.

W wielu gminach prowadzona jest aktualnie dyskusja, także na podstawie sond internetowych, nad najbardziej optymalnym sposobem rozliczania należności za odbiór odpadów komunalnych. Dla kogo ma być on jednak optymalny? Dla gminy i spółek samorządowych, których wiele powstało w ostatnim czasie, jak chociażby lukratywne spółki wodociągowe, czy dla mieszkańca obarczonego opłatami? W praktyce ma być to jedna firma obsługująca gminę, i to ona będzie beneficjentem nowych regulacji prawnych.

Jakie niesprawiedliwości rodzi każdy z opcjonalnych sposobów naliczania opłat, nietrudno sobie wyobrazić.

Uderzenie w rodziny wielodzietne

Naliczanie opłaty od liczby mieszkańców zamieszkujących daną nieruchomość to uderzenie w rodziny wielodzietne, na podstawie nieuzasadnionego założenia, że każdy członek takiej rodziny produkuje tyle samo odpadów. Wręcz przeciwnie, można znaleźć wiele przykładów potwierdzających odwrotną zależność. Tj. osoby żyjące w rodzinach wielodzietnych, dysponujących mniejszym zasobem środków finansowych, prowadzą oszczędniejsze życie. Mniej konsumpcyjny styl życia przekłada się na mniejszą ilość wytwarzanych odpadów, zwłaszcza elektrośmieci, gdyż zwyczajnie nie stać ich na np. nową "plazmę". Te rodziny są oszczędne także np. w kwestiach kupowania ubrań i na pewno mniej po nich produkują opakowań, niż gdyby zsumować adekwatną liczbę rodzin z jednym dzieckiem.

Osoby osamotnione - kara za metraż

Naliczanie opłat od powierzchni lokalu mieszkalnego również jest wyrazem rażącej niesprawiedliwości. Wiele jest osób samotnych, osamotnionych, mieszkających w dużych mieszkaniach. Z reguły osoby starsze są bardziej oszczędne i obciążanie ich "jednakowymi" opłatami za wywóz śmieci to wyraz nieuczciwości ustawodawcy. Jak powierzchnia mieszkania ma się przekładać na ilość wyprodukowanych śmieci?

Dwa wyżej wymienione sposoby naliczania opłat sprowadzają się do klasycznego ryczałtu od liczby osób lub powierzchni. Jako argument demonstrujący bezpodstawność takiego założenia podam przykład powszechnie dziś instalowanych wodomierzy. Wyobraźmy sobie, że jakieś lobby wodociągowe przyjmuje ustawę likwidującą indywidualny sposób rozliczania opłat za wodę na podstawie odczytu wodomierzy na rzecz stałego ryczałtu. Argumentuje to w podobnie groteskowy sposób, jako atuty podając, że "jednakowa opłata zlikwiduje konieczność dokonywania indywidualnych odczytów i ich przekazywania", a "każdy będzie płacił za wodę i ścieki jednakowo".

Cudotwórcy? - będą liczyć śmieci na podstawie... wodomierzy

Trzeci możliwy sposób naliczania opłat jest nie mniej absurdalny od dwóch poprzednich, ale za to bardziej dziwaczny. Ustawodawcy wpadli na pomysł zastosowania wodomierzy, szkoda jednak, że nie do celu, do którego służą. Zakłada on naliczanie opłat o wysokości proporcjonalnej do zużytej wody.

Opcja ta niby odstępuje od niesprawiedliwego naliczania, nieuwzględniającego indywidualnych ilości wytwarzanych odpadów, ale opiera się na założeniu zupełnie odstającym od rzeczywistości. Nie można zakładać, że osoba zużywająca więcej wody będzie również produkowała więcej śmieci. Przeciwnie, może się zdarzyć, i to nierzadko, że osoby zużywające więcej wody będą odpadów komunalnych produkowały mniej, bo na przykład nie wyrzucają słoików, tylko myją (co zużywa wodę) z przeznaczeniem na cele spożywcze, przetwory etc.

Również segregowanie odpadów zakłada ich dostarczanie we względnie czystej postaci, co wiąże się często z użyciem wody, przez co osoby przestrzegające tych wymogów zapłaciłyby więcej. Źle by było, gdyby ustawodawca szedł dalej podobną drogą absurdu i wprowadził ustawę naliczającą opłaty za ogrzewanie centralne w budownictwie wielomieszkaniowym, na podstawie odczytów z wodomierzy... Odpowiednie lobby jest jednak w stanie doskonale ubarwić każdą niedorzeczność, przedstawiając jej zalety. Krąg zainteresowanych i takim rozwiązaniem na pewno się znajdzie.

Brak rozwiązania oczywistego

Niestety, zabrakło tego, co na zdrowy rozsądek wydaje się najbardziej logicznym sposobem rozliczania należności, tj. opłaty naliczanej od ilości faktycznie wyprodukowanych odpadów, np. zadeklarowanej liczby pojemników o określonej pojemności, według systemu, który funkcjonował do tej pory w przypadku setek tysięcy indywidualnych gospodarstw domowych.

Być może autorzy o nich zapomnieli, koncentrując swoją uwagę na zabudowie typowo miejskiej, blokowej, gdzie gospodarka śmieciami rozliczana jest inaczej, choć jednak również nie "centralnie" na poziomie całej gminy, ale indywidualnych osiedli.

Ustawodawca zasłania się lasem?

Dlaczego w ustawie zabrakło tej opcji? Jednym z argumentów na rzecz zrównania opłat, tak aby każdy płacił jednakowy ryczałt, niezależny od rzeczywistej ilości wytworzonych śmieci, są... lasy. Według zwolenników rozwiązań przyjętych w ustawie, opłata - w istocie ryczałtowa - ma zapewnić, że nikomu nie będzie opłacało się wyrzucać śmieci do lasu, ponieważ gmina będzie musiała odebrać ich każdą ilość w ramach stałej opłaty.

Fakt odnośnie do tego, kto wyrzuca śmieci do lasu, jest powszechnie znany. Nie są to z reguły ludzie biedni. Dlaczego ustawa za wywóz odpadów do lasu (np. po przeprowadzonym remoncie łazienki, opróżnieniu składu opon czy wymianie wersalki - bo tego typu odpady zanieczyszczają lasy) stosuje odpowiedzialność zbiorową wobec wszystkich?

To demoralizujące rozwiązanie. Trudno uwierzyć, że ustawodawca kierował się właśnie troską o lasy, a nie interesami, które zapewne w niedalekiej przyszłości poznamy.

Czy się śmieci, czy się leży...

Do kwestii niesprawiedliwych opcji naliczania opłat dochodzi jeszcze ustalenie ich wysokości w obrębie danej gminy. Na co niektórzy zwracają uwagę, trudno będzie ustalić stawkę na początku okresu funkcjonowania ustawy. Wymagać będzie to analizy kosztów po pewnym próbnym okresie. Pewne jest, że opłata przypadająca na jednego mieszkańca będzie pochodną niesprawiedliwego uśrednienia ilości śmieci produkowanej przez wszystkich mieszkańców gminy. Rozwiązanie to demotywuje do oszczędności i myślenia ekologicznego, skoro inni śmiecą więcej...

Nie wiadomo, na ile autorzy spostrzegli, że rozwiązania wynikające z trzech dyrektyw UE, na które ustawa się powołuje, to regres do socjalizmu w nawet tak trywialnej sprawie jak wywóz śmieci. Na zachętę podaje się zniżki za całkiem słuszną "segregację odpadów" przyjmującą jednak niekiedy wydźwięk karykaturalnego "nakazu moralnego" i przykazania - "będziesz segregował śmieci". Ewentualne zniżki nie zrekompensują nienależnej wysokości opłat pobieranych na niesprawiedliwych zasadach.

Historia kołem się toczy - powrót do monopoli

Inna ważna kwestia to sprawa przetargu na wywóz śmieci realizowanego przez gminę. Wygra firma, która być może określiła warunki dumpingowe, chociaż stawki za usługi podniesie w krótkim czasie. W takiej sytuacji nie będzie już można indywidualnie negocjować lub zmienić odbiorcy odpadów. To jednak ustawodawcy wymieniają w ramach "zalet" - niewątpliwych dla monopolisty, który szczęśliwie w danej gminie przetarg wygra.

Ustawa śmieciowa do Trybunału

Odnosi się wrażenie, że przedstawiciele samorządów pogodzili się z warunkami "ustawy śmieciowej", do których muszą się aktualnie dostosować. Można przyjąć jej założenia i zastanawiać się, jak je wdrożyć, ale jest też alternatywna droga odrzucenia rozwiązań patologicznych, które ten akt prawny wprowadza. Czy "ustawy śmieciowej" opartej na ewidentnie niesprawiedliwych założeniach nie należałoby zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego? Są ku temu zasadnicze podstawy również w związku z ograniczeniem wolności handlu i konkurencji poprzez dopuszczanie do "sektora śmieciowego" tylko wybranego monopolisty.

Ustawa łamie przez to również sztandarową zasadę "swobody przepływu usług" zakwalifikowaną do "czterech podstawowych swobód" UE, mimo że na dyrektywy UE powołuje się w swojej treści. Szkoda, że argument "wolności" podnoszony jest z reguły tam, gdzie nie leży to w naszym interesie.

Takie rozwiązanie pozwoliłoby oszczędzić wielu problemów samorządowcom oraz mieszkańcom i nie wprowadzałoby absurdów do życia obywateli uzależnianych od różnych grup interesów. Czy ustawa śmieciowa to jedna z tych pisanych pod czyjeś zamówienie? Przekonamy się, zapewne jednak po szkodzie. Kręcić lody można widocznie również na śmieciach - nie tylko grubych sprawach, jak prywatyzacja służby zdrowia.

Dr hab. Andrzej Lewandowicz

Zmiana planów zagospodarowania przestrzennego u naszych sąsiadów z północy

Dyskusja publiczna nad przyjętymi w projekcie planu miejscowego rozwiązaniami odbędzie się w dniu 16 listopada 2012 r. w PKiN, piętro XX sala 2018 o godz. 16.00.

Uwagi należy składać na piśmie do Prezydenta m.st. Warszawy z podaniem imienia i nazwiska lub nazwy jednostki organizacyjnej i adresu, oznaczenia nieruchomości, której uwaga dotyczy, w nieprzekraczalnym terminie do 28 grudnia 2012 r.

Plany wraz z prognozą oddziaływania na środowisko, będą wyłożone w dniach 22 października – 23 listopada 2012 r. w siedzibie Urzędu m. st. Warszawy, PKiN, pl. Defilad 1, piętro XIII, od poniedziałku do piątku w godz. od 8.00 do 16.00.

Więcej informacji tutaj:
- http://konsultacje.um.warszawa.pl/content/studium-uwarunkowan-i-kierunko...
- http://bip.warszawa.pl/Menu_przedmiotowe/ogloszenia/plany_zagospodarowan...

Partycypacja

Subskrybuje zawartość